Po trzech dniach spędzonych w Kirgistanie nad jeziorem Issyk-Kul (w tym jeden dzień w sumie poświęcony na przejazdy) dziś wreszcie ok. 10.00 polskiego czasu wylądowaliśmy na Okęciu. Po miesięcznej nieobecności miło było znowu znaleźć się we własnym kraju. Tym samym naszą wyprawę można uznać za oficjalnie zakończoną.
Co prawda nie udało się nam ostatecznie zdobyć szczytu Muztagh Ata - zakończyliśmy naszą działalność na wysokości ok. 6500 m n.p.m. - jednak nie mamy poczucia przegranej. Wysokie góry przede wszystkim uczą pokory. My musieliśmy przyjąć do wiadomości, że sytuacja na górze przerasta nasze możliwości, szczególnie, że nasz czas był ściśle określony terminami przelotów. Wynieśliśmy za to wiele doświadczeń - i w zakresie naszych możliwości fizycznych, i psychicznych, i w kwestiach sprzętowych, i wreszcie codziennych drobnostek, które ciężko jest sobie w ogóle uświadomić, jeśli człowiek nie próbował takich wejść.
Ale poza doświadczeniem mamy też wymierne osiągnięcia :)
7 osób spośród członków wyprawy pobiło swoje rekordy wysokości.
Także 7 osób spało wyżej, niż kiedykolwiek wcześniej.
9 osób doszło do obozu I.
7 osób doszło do obozu II.
4 osoby osiągnęły wysokość 6500 m n.p.m.
Nikt się nie odmroził, nie rozchorował się poważniej, ani nie zrobił sobie krzywdy.
A szczyt nie ucieknie :)
PS. Jutro kilka naszych rad dla tych, którzy chcieliby samodzielnie spróbować wyprawy na Ojca Lodowych Gór.
-
niedziela, 28 sierpnia 2011
środa, 24 sierpnia 2011
Powrót do rzeczywistości
sobota, 20 sierpnia 2011
Pustka Base Campu
Dziś ściągaliśmy nasz sprzęt z obozów i pakowaliśmy pierwsze rzeczy. Wszyscy są już bezpieczni na dole. W obozie bazowym poza nami jest tylko ekipa Niemców i Adam - Polak z Australii. Inne zespoły już wyjechały.
Trochę to dziwne uczucie chodzić w takiej pustce, ale na nas już także pora - pod Muztagh Ata zaczęła się jesień...
Trochę to dziwne uczucie chodzić w takiej pustce, ale na nas już także pora - pod Muztagh Ata zaczęła się jesień...
piątek, 19 sierpnia 2011
Odwrót
Z powodu problemów wysokościowych nad ranem do Base Campu musiała zejść Basia, a z nią Adam. Pozostała część zespołu zrezygnowała z ataku szczytowego z uwagi na gwałtowne załamanie pogody (duże opady śniegu utrudniające chodzenie - do 12 h marszu z obozu III na szczyt oraz temperatura spadająca do -35 st. C) i także schodzi do Base Campu.
Oznacza to, że nie będziemy podejmowali już kolejnych prób zdobycia szczytu.
Niestety, Muztagh Ata nas pokonał...
Oznacza to, że nie będziemy podejmowali już kolejnych prób zdobycia szczytu.
Niestety, Muztagh Ata nas pokonał...
środa, 17 sierpnia 2011
Coraz trudniej
Dziś z powodu nadwerężenia kolana i temperatury do BC musiał zejść Tomek. Razem z nim zeszła Marysia. Jednocześnie do obozu II podeszli Asia, Basia, Adam i Mateusz, aby razem z Anną Cz. udać się do obozu III. Pogoda niestety się pogarsza.
wtorek, 16 sierpnia 2011
Najświeższe doniesienia
Od niedzieli zespół: Maria i Tomek operuje na górze. Po noclegach w obozach I i II dziś Maria i Tomasz spróbowali założyć obóz III. Niestety pogoda zmusiła ich do zakopania depozytu, zwrócenia z drogi i powrotu do Dwójki.
sobota, 13 sierpnia 2011
Najnowsze doniesienia z Góry
Wczoraj zespół: Asia, Basia, Adam i Mateusz założyli do końca obóz II i spędzili w nim chłodną i lekko śnieżną noc. Dziś zeszli na wypoczynek do bazy - cały zespół jest więc w BC. Pogoda wydaje się stabilizować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








